sobota, 12 grudnia 2015

cel

Emocje,  emocje i jeszcze raz emocje – w moim życiu po prostu nie może być nudno.  
Na wspomnienie chociażby moich wczorajszych emocji  znów pojawiają się szklane oczy.  
Mam taka paletę odczuć , że w jednej chwili kogoś  nienawidzę  a za chwile znów kocham i mam w dupie co pomyślą ludzie. 
Gdy się cieszę raduje się każdym centymetrem ciała , a gdy płaczę to roni łzy cały mój świat. Czy to zasługa mojej osobowości z której jak z garnka kipi, a może ludzi których wybieram?

Czy wybieramy ludzi , czy oni wybierają nas ? Czy może Bóg zesłał ludzi w tym samym miejscu w pewnych okolicznościach  aby mogli się wybrać ?

 Dlaczego tak jest , ze jak bardo czegoś pragniemy to osiągniecie tego sprawia nam dużo trudu, łez i chęci rezygnacji .

Chcemy czegoś tak bardzo  i albo to osiągniemy  w trudzie i będziemy szczęśliwi , albo niestety często się okazuje, że się pokaleczymy i gra nie była warta świeczki .
Skąd wiec wiedzieć czy to po prostu ciężka droga do sukcesu bez której dojście na sam szczyt nie daje radości . Czy po prostu kolejny upadek złego obranego celu .


 Ile wiec razy trzeba przewrócić się na rowerze aby nauczyć się jeździć? Bądź ile krwi z kolan małej dziewczynki  musi ulecieć aby stwierdziła pierdole ten rower widocznie on nie jest dla mnie? 

1 komentarz:

  1. Człowiek sam wybiera sb otoczenie a Bóg jedynie pomaga i rozświetla nam drogę ktora zamierzamy isc

    OdpowiedzUsuń