Kur…. mam pintset( dużo) kartonów i nie wiem od
czego zacząć. Całe moje życie ma się zmienić na własne życzenie. Wczoraj się
cieszyłam dziś mam wątpliwości, czy sobie poradzę i jakoś smutno.
Wyprowadzam się, tak właśnie to robię. Chrzanić to, że nie wiem jeszcze gdzie, czy robię dobrze i czy jestem na to
gotowa. Nigdy nie jesteśmy gotowi na zmiany. Mam przed oczyma zdjęcie mojej
mamy, mojego anioła stróża , powiernika tajemnic , najlepszej przyjaciółki tej do której jestem tak podobna. Gdyby tu
była pewnie pomogłaby mi się spakować , płakałaby razem ze mną ,wycierała łzy i
piła piwko. Wiec zdrówko Helenita smutno w sercu, <3

