Nie pamiętam już takiej siebie. Godzina 11.08 siedzę na mojej szarej kanapie w
pidżamie a nogi zamoczone w solno -oliwnym roztworze – moje piety wreszcie doprosiły
się czułości - dzięki krytyce pewnego jegomościa
. Na śniadanie 3 delicje i dwie kostki czekolady, mój żołądek pyta: O
co chodzi?
Przez okno przedostają się promyki
słońca delikatnie muskając mnie po policzku wołając do działania. Tak, jest wiosna i daje o sobie
widoczne znaki. Może i ja obudzę się z
zimowego letargu i będę sobą. Lista zadań przesuwanych każdego dnia na następny
dzień nie ma końca. Może te miasto tak działa ? Zawsze bowiem gdy jadę do domu
wracam z naładowanymi bateryjkami . Nie mogę chyba obwiniać miasta o moje
własne lenistwo i brak dyscypliny w działaniu, a może i mogę.
Od stycznia
mieszkam na nowym mieszkaniu i jakoś nie mogę się zadomowić . Czy to kawałek pomarańczowej
ściany - koloru ,którego tak nienawidzę wpływa na mnie ? Idę zrobić listę działań
i tym razem wraz z wiosną biorę się do pracy ;* wszystkie leniuszki ze mną . :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz